Początek sezonu, czyli dziennik czasu zarazy



Tradycyjnie zaczynając wpis od pogadanki oczywiście nie mogę ignorować sytuacji, która nagle na nas, to znaczy wszystkich, nie tylko pszczelarzy, spadła. Nagle dowiedzieliśmy się (niektórym wystarczyło sobie przypomnieć), że ludzie też umierają na wirusy. Tak, nie tylko pszczoły. I w zasadzie tyle by było w tym temacie, bo więcej rozpisuję się na swoim innym blogu. Pamiętajmy tylko, że nie mamy monopolu na wirusy. I podobnie jak w wypadku zwierząt (i pszczół), radzimy sobie z nimi tak sobie. Czyli zasadniczo nie radzimy. To raczej one czasem nam odpuszczają - ale potem wracają. Kiedy już kompletnie zapomnimy, że coś takiego jest możliwe.

Sezon 2020 uważam za otwarty

I w związku z tym udałem się na objazd. Pomimo próśb i gróźb naszej demokratycznej władzuni, po krótkich konsultacjach z innymi pszczelarzami, uznałem, że nasz fach pozwala nam się poruszać - w końcu w tym czasie spotykamy się tylko z naszymi podopiecznymi. Wyczekałem na piękną pogodę, podpiąłem przyczepkę i pognałem na zewnętrzne pasieki.

Co konkretnie wyszło z tego objazdu, to opiszę poniżej, w i po wyliczeniu. Ale to są informacje tylko dla mnie w zasadzie interesujące, dla czytelników to raczej tak sobie. Traktuję to jak podręczny notatnik, dzięki któremu zbieram pożywkę do dalszych rozważań.

Tutaj pragnę zacząć od krótkiej historyjki wspartej w miarę możliwości linkami to moich poprzednich wpisów:

Zaje*fajne geny od Łukasza

Sprawdziłem. Było to pod koniec sierpnia 2017 roku, gdy kolega Łukasz przysłał mi 2 matki UN: jedną ze swojej linii L1 (intensywnie nieleczonej u niego na pasiece, z której miał swoje najlepsze zdolne przetrwać bez leczenia pszczoły), drugą z linii P16 (także nieleczona, jak wszystko u niego), którą sam nazwałem P18 - pod tą nazwą można ją znaleźć w moich różnych wpisach. Były tam jeszcze grane rojowe mateczniki, ale ani L1, ani oneże nie dotrwały do najbliższej wiosny. Tak to bywa z wędrówką genów - czasem się nie udaje. Została mi zatem tylko ta P18.

A nazwałem ją tak, ponieważ... Już nie pomnę czemu. Ale wiosną roku następnego znalazła się ona w superpozycji stanów (wg przypowieści o kocie Schroedingera), to znaczy miałem poważne wątpliwości, czy uchowała się jej matka - poruszała się bowiem bardzo niemrawo, a z rodzinki pozostała ledwo garstka. Na wszelki wypadek zasadziłem im niezwłocznie ramkę z czerwiem i jajami od po sąsiedzku stojącego buchwasta. Jednak jej dalszy rozwój i brak śladów po matecznikach utwierdził mnie w przekonaniu, że matka jednakowoż przetrwała. Do końca sezonu roku 2018 udało mi się jednak zrobić z niej tylko nieliczne potomstwo: jedną córkę i dwie wnuczki. Wnuczki były przeze mnie leczone, oryginałka oraz córka pozostawały w zasobach Fortu Knox. W styczniu roku 2019 pierwsza wnuczka już się wykruszyła. Nie inaczej rzeczy się miały w lutym i na początku marca roku 2019. Tymczasem, jak to zapisałem, wszelkie inne pszczoły z proweniencją jakoby primorską pozwoliły sobie już odejść do Krainy Wiecznych Pożytków. Pozostał tylko kundel z Pasieki Łapa, z pojedynczą córką i wnuczką, która jednakowoż odpadła pod koniec marca 2019. Próba pomnożenia dotknęła jeno P18F1 czyli córki. Do matki już nie miałem mocy jechać po larwy. A to się nie udało, bo kiedy przyszedł na nią czas, larwy okazały się kiepsko podlane, rodzina była wielce brutalna w swej sympatycznej obronności, więc poza osłabiającym ją łokełejem nic nie zrobiłem. Wobec córki nie stosowałem też tylu kolejnych aplikacji kwasów - bo skoro się bije, to co ja się będę do niech pchał?

Ale dziś, jak widać na wyliczeniu niżej, wciąż mam zarówno matkę jak i córkę. I w tym roku to już bezwarunkowo - muszę je powielić. Będą moimi królówkami w sezonie 2020.


Wyliczenie

Kontrola liczebności odbyła się 28 marca 2020. Po 3 tygodniach od poprzedniej kontroli. Częstotliwość wizyt na pasiekach będzie teraz rosnąć. Ale nie za każdym razem będę zamieszczał wyliczenie. Zakładam poza tym, że teraz liczba moich żywych pni zacznie rosnąć.

Niestety, straty zimowe są poważne. I na razie nie mam pomysłu, jak z tym pracować. Nie zamierzam iść w stronę coraz mocniejszych środków, coraz częstszych aplikacji - bo nie tak sobie wyobrażam swoją pasję pasieczną. Jakbym chciał się bawić chemią, zapisałbym się do kółka chemicznego.

Powtórzyłem powyżej akapit z poprzedniego wpisu. Bo wciąż podtrzymuję.

Legenda:

Jak zwykle, dla przypomnienia linie, które (być może) pozostały żywe:

Bcf = buchwast z pierwszej serii zakupów na gniewnej Północy
Bkf = buchwast z pierwszej serii zakupów na gniewnej Północy - druga rodzinka, z której wziąłem larwy, bo nie miałem wyboru
Bcr = buchwast druga seria zakupów tamże
Pw = przedwojenne - mieszańce w typie AMM z powiatu koneckiego
Elg = Elgon (Polbart)
Shr = Sahariensis (Polbart)
Szm = Szymonówka
P18 = Łukaszowe primorskie, przeżyły u mnie 2 lata BL i wciąż niesolidnie rozmnażane
Bor = pszczoły od Borówki
Sur = córka surwiwalówki od Borówki
Har = harpagan wiosenny i potomkowie
RoX = rodziny, które przyleciały jako rójki (Ron, Rok, Roh itp.)
F1 = matka z własnego chowu, z danej rodziny, pierwsze pokolenie
F2 = matka z własnego chowu, z danej rodziny, drugie pokolenie (itd.)
(BL) = rodzina nieleczona także rodzinki niegdyś z FortKnox
(J) = rodzina Jarka
[ZD/WL/DD] = rodzina na ramce Zandera/Wielkopolskiej/Dadanta
[X] = rodzina, która nie przeżyła od ostatniej notatki (do zastosowania raczej po zimowli)
[)] = rodzina na równi pochyłej, moim zdaniem nie dożyje następnej kontroli, a na 100% nie dożyje wiosny
Ul>> = kierunek łączenia (z tego ula do tamtego) = >>Ul

DOM

Hekatomby ciąg dalszy. Pszczół powoli ubywa. A do pyłku wierzbowego jeszcze ze dwa tygodnie co najmniej. Nie mogę wykluczyć, że tutaj jeszcze mi jakieś rodzinki ubędą. Sprawdzę pewnie za dwa tygodnie.

Stan aktualny (pomiar w sobotę) przedstawia się jak poniżej:

Roy[WL][X]      P18F1[ZD] PwF2[WL]     
Bcr[ZD][X]             [X][X]      [X][X]                SurF1[DD][)] [X]

DOM - panoramka

Stan = 5 Ubytek od ostatniej kontroli = 1

ROB

Mój najliczniejszy toczek. A jednak i tutaj kosa się przejechała. Z 22 zazimowanych pni pozostawiła zaledwie 12. W tym jedną, z którą wiążę największe nadzieje. Mam nadzieję, że przetrwa mrozy tego tygodnia.

Zasiedziskowanie palet toczka wygląda tak:


[X] BcfF2[WL]   [X] [X]    [X]    [X] Szm[WL]    BcfF1[DD] [X]   Shr[ZD] Roh[DD]    Szm[WL] [X]   [X] [X]   P18[ZD] BcfF1[ZD]    Rok[WL] BkfF2[WL]    BcrF1[ZD]  RoiF1[ZD]     [X]

Stan = 12 Ubytek od ostatniej kontroli = 2

ROB - P18 - mój czempion

LAS

W lesie jednak ubyło. Wydawało się to niemożliwe. Niezgodnie z wszelkimi naukami - zginął odkład, a nie macierzak. I to rodzinka, która zdołała ładnie się pobudować, to była ładna i silna rodzinka. I tak mi się wydaje, że wydarzyło się to w jakiś ciepły dzień, kiedy macierzak postanowił zrabować słabnącą córkę i wiele pszczół zmieniło flagę. Bo masa pszczół w macierzaku wyglądała naprawdę imponująco. Wciąż powstrzymuję się od przeglądów - zresztą, w myśl nauki, którą otrzymałem od mentorującego mi w pierwszym i drugim roku pszczelarzenia Konrada, jeżeli nie mam pomysłu, co miałbym zrobić z informacją uzyskaną w efekcie przeglądu, zasadnie jest od niego odstąpić. Tym razem akurat odbył się on niejako przy okazji, gdyż szykowałem rodzinkę do przyszłego przewozu i przenosiłem ramki do wygodniejszego w transporcie korpusu. Stwierdziłem 5 ramek z czerwiem, pokarmem i świeżym pyłkiem (dużo komórek zajajczone, czerwiu krytego łącznie na 1,5 ramki dadanowskiej), 3 ramki pełne pokarmu... Ponieważ korpus ma miejsce na 9 ramek, pozwoliłem sobie zamienić byle jaką ramkę, ze świeżo skruszonym starym plastrem, na pobraną z martwego ula ładną ramkę ze zbudowanym plastrem - i przystawić ją do skraju gniazda. Pszczoły ją uporządkują i matka będzie miała więcej miejsca do czerwienia.

LAS - przekładanie

Ron[DD]  [X]

[X]

Stan = 1 Ubytek od ostatniej kontroli = 1

LAS - panoramka

PIL

NIC

Tu nic się jak dotąd nie zmieniło. Nawet nie zaglądałem, bo tu nie ma moich pni.

DOB

W moim zasobie nie stwierdziłem ubytku. Pszczoły z zapałem targały pyłek i nie miały głowy zajmować się jakimś tam pszczelarzem. Ale z przykrością musiałem skonstatować, że zasób Jarka został uszczuplony. W ten sposób żywych rodzinek na miejscu pozostało zaledwie dwie (to nie echo).

Tutaj przytoczę refleksję Jarka: otóż kupowaliśmy łącznie w kilku rzutach pszczoły tzw. hodowlane, produkowane specjalnie z myślą o produkcji miodu. Kupowaliśmy też pszczoły być może "półdzikie", podobno od wielu lat swobodnie się mieszańcujące w ramach pasieki pszczelarza z powiatu koneckiego. Dostałem też parę matek z różnych źródeł: a to od Jacka, a to od Kuby, a to od Łukasza... Ostatecznie trzeba stwierdzić, że statystyka przeżywalności dla różnych grup najgorzej wypada dla pszczół hodowlanych: moja "metoda", czyli leniwe pszczelarstwo, polegająca na tym, że jeżeli mi się nie chce, to nie jadę, pszczołom profesjonalnym zostawia najmniej szans na przeżycie. Poza tym (i tutaj właśnie jest refleksja Jarka) chyba te hodowlane matki nie są stworzone do długiego życia: rotacja to podstawa. Jeżeli wymieniasz hodowlane matki na hodowlane matki, to masz ciągle piękne, silne i mocne rodziny. Ale jeżeli pozwolisz takiej popracować więcej niż pełen sezon, to spodziewaj się spadku. Nie takiego liczonego w setkach tysięcy złotych, tylko takiego liczonego w pszczołach na dennicy.

HarF1[DD]  [X] [X]       [X]

Stan = 1 Ubytek od ostatniej kontroli = 0

DOB

POD

POD - widok z autem

Niestety. Po dzisiejszej kontroli stwierdzam, że już prawie wszystkie odkłady drugiej serii nie przetrwały zimy. I tylko nieliczne z pierwszej serii. Kompletnie bez sensu i tym razem muszę powiedzieć, że chyba niezgodnie z podręcznikiem. Sprawdzę to jeszcze i umieszczę poniżej.

Zasiedziskowanie toczka wygląda następująco:

BcfF2[ZD][)] [X]   [X] BcrF1[ZD]   [X] BcfF2[WL]   [X] BcfF2[WL] [X] [X]   [X]   [X] [X]

Stan = 4 Ubytek od ostatniej kontroli = 2

POD - Panoramka po pracach

ORZ

Tu się nic nie zmieniło od ostatniej kontroli. Wszelkie możliwe zmiany dotyczyć będą 100% aktualnego pogłowia toczka.

[X]   BcfF2[ZD]       [X]

Stan = 1 Ubytek od ostatniej kontroli = 0

ORZ - panoramka

Podsumowanie

DOM = 5; ROB = 12; LAS = 1; DOB = 1; POD = 4; ORZ = 1

Razem = 24 Ubytek od ostatniej kontroli = 6

Od daty zakończenia sezonu w październiku i odtrąbienia początku zimowli do świąt Bożego Narodzenia zniknęło 8 pni. Do styczniowo-lutowej kontroli ubyło 9 pni. Następny ubytek, dla którego okienko czasowe liczyło zaledwie miesiąc, wyniósł 11 pni. Aktualnie skreślamy z rejestru kolejne 6. Razem zdechły 34 rodzinki i nukleusy. Z tego od połowy października do końca grudnia ubyło 8 sztuk. Od końca roku do początku marca zniknęło 20 pni. W ostatnich 3 tygodniach jeszcze straciliśmy 6 sztuk.

Rozkład wydaje się jasny: w okresie największych chłodów straty są względnie niewielkie. Najpierw odchodzą pierwsze, źle przygotowane do zimy rodziny. Potem zaczynają się (jeśli w ogóle) chłody, pszczoły mało czerwią, więc i roztocza czekają na lepsze czasy. Wreszcie powiew przedwiośnia wykłada największą masę pni. Zgodnie z podręcznikiem. Zasadniczo.

Podsumowanie wg linii posiadanych

Z poniższego wyliczenia wynika, że mam teraz 17 linii o różnym stopniu zróżnicowania:

paź 2019 mar 2020
linia liczba liczba odsetka ubytku
BcfF1 8 2 75%
BcfF2 15 5 67%
Bcr 1 1 0%
BcrF1 3 2 33%
BkfF1 1 100%
BkfF2 4 1 75%
BorF1 1 100%
Elg 1 100%
HarF1 4 1 75%
HarF2 3 100%
P18 1 1 0%
P18F1 1 1 0%
P18F2 1 100%
PwF2 1 1 0%
Roh 1 1 0%
RoiF1 1 1 0%
Rok 1 1 0%
Ron 1 1 0%
Rox 1 100%
Roy 1 1 0%
RoyF1 1 100%
Shr 1 1 0%
SurF1 3 1 67%
Szm 2 2 0%
SUMMY: 58 24 59%

Ktoś spostrzegawczy mógłby zauważyć, że na pasiece LAS wystąpiła jeszcze jedna linia: RonF1. Nie przepisałem jej do sumarycznego zestawienia, gdyż powstała ona w taki sposób, że kolejny odkład BcfF2 nie wytrzymał i stracił bezpowrotnie matkę, więc dostały po prostu od sąsiada ramkę z czerwiem. Ostatecznie rodzinka ta, choć zbudowała się ładnie, nie dotrwała do ostatniej kontroli.

Ale popatrzmy na linie. Zostało 17 linii w 24 rodzinkach. Z 24 linii w 58 pniach. Zniknęło zatem 7 linii.

Ponieważ w debatach kolega Borówka z Radia Warroza tak dobitnie i skutecznie mi kładł do głowy, że sama matka się nie liczy w hodowli, dlatego każde pokolenie otrzymuje swoje własne oznaczenie (co prawda wskazujące na ich matkę) i traktowane jest jak nowa linia.

Dwie największe serie odkładów, które robiłem w zeszłym roku, oznaczone były jako BcfF2 oraz BkfF2. Pierwsza z nich w szczycie miała przeszło 19 przedstawicieli. Ta druga linia wypadła słabiej, bo z 7 nukleusów do jesieni dotrwało 4, a zimę zaledwie jeden. Tyle w temacie rozmnażania z przypadkowego materiału. Potrafi wykruszyć się jeszcze przed egzaminem.

Także samo widać, że pałowanie się zakupionym materiałem nie ma wielkiego sensu. Jeżeli nie zainwestujemy w większą liczbę (kilka, kilkanaście) matek danej linii i rasy, nie nabierzemy rozumu w kwestii ich jakości - a co najwyżej możemy je stracić. Ostatecznie powinienem zwinąć pasiekę do kilku, ale za to dobrych linii, aby każdego roku móc mnożyć z np. połowy z nich. Np. od Polbarta zakupiłem rzutem na taśmę 2 matki Primorskie, 1 Elgona i 1 Saharyjkę. Te pierwsze zginęły jeszcze przed zaprzeszłą zimą, pozostałe rzeczywiście się spisały jako zbieraczki miodu. Bez wyróżniania żadnej z nich, po prostu były świetne. Ale drugiej zimy swojego życia jedna z nich już nie przeżyła, a druga widocznie osłabła, choć nie z głodu. Aktualnie zachowuje się cokolwiek obronnie, znakiem tego coś ją tam toczy. Lepiej od niej wygląda przypadkowa rójka, która stoi obok.

Podsumowanie wg ramek posiadanych

Jeszcze raz wrócę do tematu licznych ramek na pasiece. Poniżej tabelka, która podsumowuje ich ewolucję przez lata istnienia pasieki. Oczywiście nic z tego konkretnego nie wynika. Debata o wyższości danej ramki nad inną nic nowego do tematu nie wniesie. Ale byłem ciekaw. I dalej jestem. Ramka pociąga za sobą nieznaczne różnice w wyborze technik gospodarskich, np. DD (dadanowska) jest tak duża, że zawsze na niej znajduje się komplet: czerw, pszczoły, pyłek i miód. Ale za to dłużej się buduje, więc wydaje się, że wolniej.

SEZON ZD DD WL INNE STAN PASIEKI straty/przyrost
Początek 2017 4 1 5 0 10 92%
Koniec 2017 x x x 0 51 510%
Początek 2018 x 8 x 0 27 47%
Koniec 2018 31 16 16 0 63 233%
Początek 2019 12 7 3 0 22 65%
Koniec 2019 29 17 12 0 58 264%
Początek 2020 10 5 9 0 24 59%

Tej zimy najlepiej się uchowały rodziny na ramce Wielkopolskiej. To w sumie dobrze, bo chcę trochę porozmnażać. Szukając najprostszych podziałów, tj. ramka Zandera do produkcji, reszta do rozmnażania, sądzę, że z powodzeniem mógłbym uzyskać na koniec roku 15 pni DD, 27 pni WL oraz 20 pni ZD. Czyli znowu wróciłbym do liczby, od której dopiero zamiarowałem startować do docelowego stanu pasieki - i już drugi rok mi się nie udaje.

Ale kto wie, w każdym sezonie uczę się nowych umiejętności, a stare wychodzą mi coraz sprawniej. Może tym razem uda mi się podskoczyć wyżej i lepiej spaść po zimie? Życzcie mi powodzenia w nowym, właśnie się otwierającym, sezonie!

Autor: @Krzysztof Smirnow kategoria:
Tagi : #pasieczyska, #plany, #liczby,

Komentarze