To jeszcze nie wiosna

Po ponad miesiącu od ostatniej wizyty przyszła pora znowu objechać pasieczyska i sprawdzić, jak tam się pszczoły mają. Poprzednio, pomimo bardzo niefortunnej, nieszczęśliwej i nieprzyjemnej historii z zabiciem ośmiu rodzin pszczelich przez złodziei (oby zatruli się pijąc ocet siedmiu złodziei!), jednakowoż pozostawałem dobrej myśli co do tegorocznej przeżywalności: mianowicie ani jedna rodzina nie wykazywała znamion, że szykuje się do przejścia w stan wieczystego spoczynku. A co wyszło nam tym razem?

Zimowa pasieka Robert

Otóż okazało się, że tej zimy warroza nie stoi na pierwszym miejscu wśród zabójców moich pszczół. Do silnej reprezentacji ludzkiej doszlusowały myszy. Z ewidencji przyszło nam skreślić trzy pnie. W ten sposób pasieka znowu się deczko skurczyła, ale ma się to nijak przecież do zeszłorocznych "osiągnięć", kiedy w grudniu żyło nam zapewne może z sześć rodzinek. A w lutym urządziłem przegląd pustych ramek. Ze szczegółową dokumentacją fotograficzną, z której wynikło, że staliśmy się posiadaczami kilkuset kilogramów zimowego pokarmu pszczół. Bo im to już nie było potrzebne. Smuteczek, ale to już minęło. Jakoś to przeboleliśmy. Początki przecież bywają trudne.

Myszy niszczą rodziny pszczele w zimie

Myszy poniszczyły rodziny z mojej winy. Wymyśliłem siatkę solwentową w dnie dennicy. Ale co mam myśleć? W zeszłym roku ani jedna z nich nie ucierpiała! W tym za to dziurawią za dwa sezony i pewnie jeszcze na zapas. Bo niniejszym zamykam dennice, koniec z wygłupami.

Zimowa pasieka Pilawa

Bardzo mnie niepokoją wieści, jakie otrzymałem od mentora Konrada: o ile zeszłej zimy miał straty relatywnie pomijalne (dostał po ciemieniu przez to kwietniowe ochłodzenie, ale wcześniej nic specjalnego u niego się nie wydarzyło), w przeciwfazie do całego regionu, gdzie średnia strat wyniosła 80%, tym razem jego pasieka gwałtownie się kurczy. To wcale nie jest dobra wiadomość. To tylko znaczy, że wieloletni pszczelarze mają rację: sukces w danym roku nie gwarantuje tegoż w roku następnym. Trzeba dorobić się sensownej metody gospodarczej. Rozwijać odporność pszczół, dochować się na swojej pasiece linii, które lubią moją okolicę i to w niej dobrze się czują.

Tańce na Orzeszynie

Z przykrością oświadczam, że ostatnie dwie rodzinki z pasieczyska Baza, które przetrwały ludzkie podłe kradziejstwo, również mogę zaliczyć do strat. Jeżeli choć jedną z nich zobaczę po oblocie w marcu, to już będzie prawdziwy cud.

Okradziona pasieka Baza powoli umiera

Ale rodziny w starych leżakach, postawione obok kilkusetletniego dębu, na razie wszystkie mają wielką siłę. Niech sobie nie myślą, że tak będzie zawsze! Wyrabiam już nowe korpusy i jak tylko przyroda pozwoli, zacznie się wielkie dzielenie.

Siła w rodzinie - Dobiesz

A popatrzcie państwo. Daszki obite niedbale folią z worków po styrodurze, co mi się walała po garażu, po tym jak inni nasi dobroczyńcy postanowili pobrać papę metalizowaną w mylnym rozumieniu, że to zapewne arcycenna blacha aluminiowa...

Daszki pokryte folią na Dobieszy

Pszczołom to naprawdę jest wszystko jedno, czy mieszkają w dziupli, czy w pudle tekturowym... Żadnej wrażliwości estetycznej!

Przed nami jeszcze tydzień chłodów, ale spodziewam się, że na tym już koniec, przynajmniej na czas jakiś. Uczę się obserwować znaki w przyrodzie (w odróżnieniu od głosów w głowie). I zauważyłem, że parę dni temu na zapasie ciasta cukrowego w domu pojawiły się mrówki. Ponieważ wcześniej ich nie było, zakładam, że uruchomiły intensywniejszą działalność gospodarczą w spodziewaniu ocieplenia. Czyli to jeszcze nie wiosna, ale już bardzo niedaleko!

Autor: @Krzysztof Smirnow kategoria:
Tagi : #zapiski, #pasieczyska, #prace,