Raport z wywózki na sady



Wiosna wlokła się przez przedwiośnie, pierwiośnie, wreszcie przyszła tak długo wyczekiwana, wyglądana, wymodlona... I jak zwykle stało się to nagle, niespodziewanie... A może po prostu ja tylko nie nadążam? Jakoś tak nie chciało mi się wędrować do stolarni, prokrastynowałem (i niezmiennie to czynię) prace wstępne, jak sortowanie ramek, sprzątanie po wymarłych rodzinkach, przestawianie pudeł, organizowanie nowych miejsc i tak dalej. A trzeba zaznaczyć, że ramek pełnych pokarmu to mam po prostu multum i więcej, czyli po poznańsku mówiąc, wuchtę. Liczę na to, że przydadzą się, gdy przyjdzie pora zakładać odkłady - te się na nich wykarmią i nie będę musiał lać tyle syropu cukrowego. Zobaczymy. Jest ich, jak powiedziałem, wuchta, czyli multum, i może się okazać, że znacznie ponad moje potrzeby. Podejrzewam, że wykonanej zimą węzy to nawet nie tknę.

Wróćmy do planowania

Jeszcze w lutym, zanim mojego optymizmu nie przygasiła nieco druga fala osypów (gdy padło mi kolejne 30% rodzin), udałem się do Grójecko-Wareckiego Zagłębia Sadowniczego, aby umówić się na eksperyment z zapylaniem. Otóż uroiłem sobie (co prawda nie bezpodstawnie), że to może być dobry pomysł - przywieźć rodziny na wprost niewyczerpany zasób pyłkowy, aby dostały porządnego kopa rozwojowego na początku sezonu. Sadownicy odnieśli się pozytywnie do tego pomysłu. Na początku co prawda bez specjalnego zainteresowania, ale im bliżej było do kwiecenia czereśni, tym bardziej przebierali nóżętami, aż w końcu zadzwonili z pytaniem, czy aby nie zapomniałem. Otóż nie zapomniałem, tylko popadłem w lekką melankolię. Toż wkrótce mi odpadło kolejne 10 pni... Toż nie po to tamój pojechałem, żeby sobie z gęby cholewę robić.

A przecież jeszcze w październiku roku poprzedniego zorientowałem się, że po 3 latach przerwy w mojej okolicy znowu pojawi się rzepak. Myślałem, że będę miał dość rodzin, aby nastarczyć w jednym i drugim miejscu - toż czego nie wypróbujemy w tym roku, będziemy być może mieli okazję spróbować najwcześniej za rok. Takie są twarde reguły pszczelarstwa i rolnictwa w ogólności. Tak czy owak rzepak zaczął wypuszczać kwiatki, choć suchość w okolicy porządna, a i z ciepłem tak sobie.

Rzepak szykuje się do kwitnięcia

Urósł, że tak powiem, karłowaty, ledwo powyżej kostek. Marny bo marny, ale za to rozkwitł w zaledwie trzy dni!

Rzepak zakwitł

I tak w pierwszej fali pożytkowej, którą Ukraińcy i Rosjanie (czyli tzw. Bracia więksi) określają mianem "majskiego miodu" moje rodziny stanęły w sadach, a wkrótce pozostałe, których stan na to pozwala (czyli te najsilniejsze), znajdą się wylotkiem bezpośrednio na krzyżówkę rzepiku z kapustą. Obszar 50ha uprawy wystarczy na obłowienie się bez mała 200 pniom, byle tylko pogoda dopisała. My będziemy mieć znacznie mniej.

Bardzo liczę na to, że moje rodzinki solidnie się upasą na pożytkach sadowniczych oraz rzepakowych, bo chciałbym wykonać plan minimum, czyli wrócić do liczebności pasieki z września zeszłego roku. Aby to się mogło udać, pszczoły muszą czerwić na tak zwanego maksa.

Udało się pozyskać dobre stanowisko (taką mam nadzieję), za jakim-takim ogrodzeniem, więc może nie poprzewraca szanowna konkurencja uli...

Palety na rzepak gotowe

Zatem jesteśmy w miarę gotowi do tego etapu sezonu. Maj szykuje się dość zajęty pod kątem zajęć pozapszczelarskich, więc pszczoły będą musiały sobie w tym czasie jakoś same poradzić.


Wyliczenie

Ponieważ w tym sezonie, o niespodziewanie, ma się wydarzyć trochę wożenia, postanowiłem pod koniec kolejnych wpisów zamieszczać listę aktualizacyjną, co gdzie aktualnie stoi (lubo stanęło). W ten sposób mam płonną nadzieję utrzymać kontrolę nad moimi "liniami", gdyż w końcu chciałbym namnażać z tych najfajniejszych, które dość ładnie przetrwały zimę bez leczenia.

Legenda:

Jak zwykle, dla przypomnienia linie, które pozostały żywe:

Bcf = buchwast
Bcr = buchwast druga seria
Pw = przedwojenne - mieszańce w typie AMM z powiatu koneckiego
Luz = AMM od Dawida Lutza (w tej chwili w eksperymentalnym ratowaniu)
Elg = Elgon (Polbart)
Shr = Sahariensis (Polbart)
Szm = Szymonówka
P18 = Łukaszowe primorskie
Bor = pszczoły od Borówki
Sur = córka surwiwalówki od Borówki
Har = harpagan wiosenny i potomkowie
F1 = matka z własnego chowu, z danej rodziny, pierwsze pokolenie
F2 = matka z własnego chowu, z danej rodziny, drugie pokolenie (itd.)
(BL) = rodzina nieleczona także rodzinki niegdyś z FortKnox
(J) = rodzina Jarka
[ZD/WL/DD] = rodzina na ramce Zandera/Wielkopolskiej/Dadanta

SAD01:

Stodoła
Szm(BL)[WL]  SurF1[ZD]  Szm(FK)[WL]  Elg[ZD]

Szm(FK)[WL] oraz Elg[ZD] były zbyt słabe, aby na czas się rozwinąć. Zatem w Lany Poniedziałek zawiozłem 2 ramki ZD i 2 ramki WL oraz niezbędne ramki z suszem, aby zamknąć temat ich ustawiania. Jak na razie tylko Szm(BL)[WL] w tej grupie posiadały nieco siły i zachowuje się jak dobry uczeń, czyli zapyla, żre, rośnie i oswaja nadstawkę.

Niedługo czeka je kolejna przeprowadzka - na sady jabłoniowe. Z pewnością stres im nie pomoże, ale może kolejne porcje pyłku jakoś to zrekompensują?

Pszczoły za stodołą

Beczka
BorF1(BL)[ZD]   P18(FK)[ZD]
Shr[ZD]         Har[DD]

Pszczoły pod beczką

Bez przeglądania i wybierania, tak się samo zrobiło, że w tym miejscu ustawione zostały te mocniejsze rodziny z zabranych. Wszystkie rokują dobrze, zobaczymy, jak im na tych sadach wyjdzie.

Jednocześnie mam tu dwa typy do dalszego pomnażania: BorF1(BL)[ZD] oraz P18(FK)[ZD]. Ta pierwsza pochodzi od dręczonych dręczem pszczół z Pasieki Warroza, pięknie się zbudowała do zimy produkując zawiły wzór dzikiej zabudowy, której wciąż jej nie zniszczyłem (zobaczymy, kiedy naprawdę zacznie mi przeszkadzać), wydobywając ostatnie krople nektaru z okolicy oraz syropu z podkarmiaczki ostatecznie na wiosnę pokazała się od jak najlepszej strony.

BorF1 z dziką zabudową

Ta druga to pochodna moich utarczek z otrzymaną od kolegi Łukasza z Pasieki Łapa matką P-ileś tam (osiemnastka to już moja inwencja). Trzymana w Forcie Knox cieszyła się sporą swobodą gospodarowania. Już drugą zimę przetrwała bez leczenia i wyszła z niej w niezłym stanie (w przeciwieństwie do pierwszej zimy, którą ledwo przetrwała). Zobaczmy, jak sobie poradzą dalej.

Dwie pozostałe z pewnością doczekają się zabiegu przeciwrojowego w postaci odkładu (o ile nie przegapię rójki), więc również, w programie minimum, zostaną co najmniej podwojone.

DOM

            P18F1[ZD] 
Bcr\Luz[ZD] 

Obie rodzinki dobrze wyglądają. Bcr\Luz[ZD] to nawet bardzo dobrze: zaczerwiła na dwóch korpusach i zbudowała gniazdo z 12 ramek z czerwiem. Tylko tę cząstkę Luz w następnym wyliczeniu przyjdzie już skasować - nic tam nie pozostało.

Obie pojadą na rzepak, a potem zobaczymy, co się z nich da uczynić.

PIL

BcfF1(J)[DD]

Tu została tylko rodzinka Jarka, którą być może zechce przewieźć na rzepak. Nie zaglądałem.

DOB

HarF1[DD] HarF1[DD] BcfF1(J)[DD]       BcfF1(J)[DD] BcfF1(J)[DD] HarF1[DD] BcfF1(J)[DD]

Tutaj czeka nas trochę roboty przed rzepakiem: moim marzeniem jest znaleźć matki i (UWAGA, bo odwrotnie od poprawnej praktyki) zabrać je na rzepak. A w ulach pozostawić po ramce z czerwiem w różnym wieku, aby lotna pszczoła wyhodowała sobie nowe matki. W ten sposób praktycznie do końca sezonu będzie można zapomnieć o tym pasieczysku i zająć się innymi sprawami.

Jarek ostatnio zrobił kolejny odkład z jednej ze swoich wypasionych miejscowych rodzinek, bo już się za mateczniki zabierały. Kipią wprost pszczołą, aż miło popatrzeć. I to wszystko bez pomocy pszczelarza, same takie mądre! Tak czy siak zrobił odkład, a mój ul przestawił dalej. Bo nie zauważył w nim pszczół. Ki czort, powiadam i w dyrdy na pasieczysko - czyżby znowu mi pszczoły ukradli? O, niedoczekanie!

Zajechałem z kopciem z opon, lecę do uli, otwieram daszek... A tam rodzinka spokojnie sobie między ramkami gospodaruje... No nie wiem, zaćmę jakąś złapał, czy co? Ustawiłem ul na poprzednim miejscu, aby odzyskał pszczołę lotną.

Taka mała przygoda.

ROB

SurF1[DD] PwF2[WL]  BcfF1[DD] BcfF1[ZD]

Jeżeli się uda, to wszystkie rodziny stąd chciałbym dowieźć na rzepak. Ale że stoją poniżej kilometra od pola, najsampierw przestawiłem je w inne miejsce, gdzie od paru dni już czekają na swoją kolej, aby skierować je do roboty na żółtych kwiatkach. Przynajmnie trzy z nich powinny coś ugrać, mam nadzieję. Zobaczymy. W gruncie rzeczy to nasz pierwszy rzepak. Uczymy się.

POD

          SurF1[ZD]  BcrF1[ZD]  BcrF1[ZD]  BorF1[ZD]

Tutaj przewiozłem rodziny z pasieczyska ROB (czego nie oznakowałem), aby swoje odstały. Krótko, króciutko. Miejscowe maluchy pozostaną na miejscu, bo nie dadzą rady na pewno rozwinąć się do produkcyjnej siły na rzepaku. Niech sobie jedzą pyłek z pobliskich sadów i rosną, a potem zobaczymy. Może posłużą do lipowych zbiorów, a może podzielimy je na odkłady w ramach programu odbudowy pasieki? Przy najbliższej okazji przywiozę im trochę ramek do zaczerwienia, aby pobudzić tempo rozwoju.

LAS

BcfF1[DD]

Ta rodzina, jak odsłuży swoje na rzepaku, ma mi dać przynajmniej 3 nowe odkłady na ramce dadanowskiej. Tak ma być i bez dyskusji. Oczywiście, o ile się jeszcze nie wyroiła. Zdjęcie poniżej ukazuje jej stan pod koniec marca.

Superczempionka

W założeniach planowałem te 9-ramkowe korpusy utrzymywać jako kompletne, ale pojedyncze gniazda - do czerwienia 9 ramek dadanowskich powinno pszczołom w zupełności wystarczyć. Jak zatem teraz zwinąć rodzinę do jednego korpusu, skoro na początku kwietnia miała ona 12 (słownie: dwanaście) ramek pełnych czerwiu w różnych stadiach? Bez podziału się nie obejdzie.

I bez wizyty w stolarni, żeby resztę elementów dopasować. Ech, nie ma lekko z tym pszczelarswem...

Autor: @Krzysztof Smirnow kategoria:
Tagi : #liczby, #zapiski, #pasieczyska,