Miodobranie i karmienie

Po pracach mających na celu naszykowanie rodzin do zimy, w naszej, podwarszawskiej okolicy następuje okres miodobrania. Zapytanie, dlaczegóż, ach, dlaczegóż to takie intensywne odwrócenie przyrodzonej kolejności czynności? A ja odpowiem, że dlatego ponieważ głównym pożytkiem w naszej okolicy jest nawłoć. I to ta kanadyjska, nie tylko późna. Tak w ogóle, to powinniście się dowiedzieć, że nawłoć późną poznaje się między innymi po tym, że kwitnie wcześniej. Niż nawłoć kanadyjska.

Tak czy owak z punktu widzenia większości pszczelarstwa polskiego nawłoć na naszych terenach stanowi raczej zagrożenie dla pszczół niż potencjalną korzyść. Tak, tak. Tak to widzą. I to nie tylko ci, których sezon kończy się na lipie, czyli w połowie sierpnia. Nawet pszczelarze z naszej okolicy ostrzegają: Cave solidagem!

Nie przeszkadza to przecież próbować podbierać z głównego w naszej okolicy pożytku. Jednak wymaga to odrobiny przemyślności ze strony podbierającego. Myślę, że za jakieś dziesięć, piętnaście lat też będę taki mądry, że coś sensownego z moich prób wyniknie. A na razie musimy polegać na pszczołach.

Poszyte ramki bezwęzowe

Wykoncypowany w zimie zeszłego roku plan grabienia miodu nawłociowego nie miał szans na sprawdzenie. A to dlatego, że przeżyła nam tylko jedna rodzina i trzeba było zaczynać od początku. W związku z tym na prawie 50 rodzinek, które udało się namnożyć w dwóch skooperowanych zespołach pasiecznych, podwajając stan wyjściowy (tj. 18 rodzin kupiliśmy jako nowy początek), tylko 9 w sumie pozostawiliśmy z myślą, aby rosły i zbierały jak najwięcej. Reszta poszła na podziały.

Średnia miodu, choć podczas wyjmowania ramek wyglądało to, uch, jak to wyglądało, wyszła taka sobie. Pszczelarz tradycyjny, to by się pewnie za głowę złapał. Najdroższy miód na świecie! Cóż, pięć wiader z dziewięciu rodzin? To około 7kg miodu z rodziny. Uśredniając. W rzeczywistości trzy z nich dały prawie po korpusie ramek wielkopolskich. Reszta dała resztę.

Wnioski z samego miodobrania płyną różnorakie. Podzielę się tutaj tylko jednym: rodziny winny być dzielone na rozwojowe i produkcyjne. Do produkcji miodu należy kierować tylko harpagany, które w sezonie rokują dużą wydajność. Oczywiście, najsampierw muszę się nauczyć rozpoznawać właściwe oznaki. Ale jeżeli trzy rodzinki dały więcej miodu niż pozostałe sześć, znakiem tego chyba coś jest na rzeczy? Produkcyjniaki należy przygotowywać z wyprzedzeniem, umiejętnie selekcjonować i wspierać, bo ich zadaniem jest produkcja. A rodziny rozwojowe mają służyć celom hodowlanym, więc zupełnie odmienne podejście powinno do nich obowiązywać. To tak w ogólności. Konkrety tkwią w mgle nieoznaczoności.

Poszyta ramka dadanowska u fuksówek

Podsumowanie rodzin

Pokuszę się, podobnie do kolegów, o podsumowanie rodzin idących do zimy. Nie wiem, czy ma to sens pod koniec września, skoro jeszcze przed nami październik, ale może w ten sposób będzie z głowy. Oznaczając rodziny pszczele pod względem pochodzenia zrezygnowałem z tak szczegółowego notowania, z którego konkretnie ula pochodzi dany odkład. Wystarczy zanotować "rasę", z której pochodzą geny, a na wiosnę i tak wszystko ulegnie weryfikacji - wtedy będzie można ocaleńców zindywidualizować, aby prowadzić selekcję dalej. Podobnie jak w tym roku, rodzina, która jedyna nam przeżyła, dostała przezwisko fuksówki, bo nie obstawiamy, że wykazała się jakimiś tajemnymi zdolnościami, a tylko miała fuksa, czyli szczęście. A czy posiada odpowiedni dla przeżycia zestaw genów przekonamy się po następnej zimie.

Legenda:

Bcf = buchwast
Pw = przedwojenne - mieszańce w typie AMM
AMM - Apis Mellifera Mellifera czyli pszczoła środkowoeuropejska
Car = krainka
R1 = buchwasty primorskie, nieleczone
El26 = elgony, nieleczone
Lr = Łukasza z mateczników rojowych
L1 = Łukaszowe
P18 = Łukaszowe primorskie
Bor = z mateczników od Borówki
Fux = fuksuwki
F1 = matka z własnego chowu, z danej rodziny, pierwsze pokolenie
F2 = matka z własnego chowu, z danej rodziny, drugie pokolenie (itd.)
znak " | " oznacza, że rodziny siedzą w jednym ulu, w korpusie dzielonym szczelną przegrodą

Y00 Robert

Panoramka Y00 Robert

W kwietniu stanęło tutaj 10 rodzin buchwastowych kupionych pod Gniewem. Przez swojego hodowcę zostały dobrze zachemizowane, podczas przekładania ramek jeszcze wyciągaliśmy spomiędzy nich paski niewiadomego pochodzenia, prawdopodobnie z Korei. Oby południowej. Z tej grupy 3 rodziny należały do kolegi Roberta, który opiekuje się nimi per procura, a konkretnie przeze mnie. Pozostało 7. Zatem 3 moje, 3 Jarka i jedna na spółkę.

Aktualnie na pasieczysku stoi, patrząc od "wejścia" na pasieczysko:

PwF1  BcfF1  BcfF1  Bcf  Bcf  Bcf  Bcf  BcfF1  Bcf  P18  PwF1|L1  BcfF1  Bcf

Pasieczysko jesiennie

Y01 Las

Na pasieczysku tym stoi wciąż ul macierzysty jedynej rodziny, która przeżyła poprzednią zimę. O perypetiach opowiadałem wcześniej. Na wiosnę poprzestawiałem stojaki w taki sposób, że teraz tworzą krąg wylotkami zwrócony w stronę lasu, a to dlatego, że od strony polany mogą się szwendać turyści, więc dla ich bezpieczeństwa. Za to łatwo oznaczyć rodziny, bo krąg to przecież taka wykrzywiona linia, czyli szereg. Aktualnie do zimy idą tam 3 moje rodzinki i jedna Jarka oraz fuksowy macierzak, ale z wnuczką jako matką.

BcfF1  BcfF1  Bor  PwF1  CarFuxF2

Pasieczysko Las

Y02 Nowinki

Nic tu nie stoi. Pasieczysko zeszłej zimy utopiły bobry. Na wiosnę przyjechał sprzęt leśny, a palety podulowe zostały rzucone w krzaki. W maju ustawiłem tam ul do łapania rójek, ale nic się nie złapało. Za to bobry zwaliły kolejne drzewo uniemożliwiając po raz kolejny dojazd choćby w pobliże. Zastanawiam się nad rezygnacją z tego miejsca. Chyba pechowe jest.

Zalane ule w grudniu 2016

Y03 Pilawa

Odkłady na Pilawie

Na to miejsce przeniosłem przywiezione w marcu przedwojenne. O przygodach pisałem wcześniej. Zapomniałem chyba tylko wspomnieć, że na początku sierpnia ktoś nam podkradł dwie matki. Wiem, nie jestem doświadczonym pszczelarzem, ale póki trwa czerwienie, potrafię już rozpoznać bezmatek, a brakujących w korpusie ramek też umiem się doliczyć. A mógł złodziej chociaż zadbać o zwierzątka i porządnie położyć daszki, żeby deszcz nie kapał. Tyle w temacie uczciwości pszczelarzy. Debile, nie rozumieją różnicy między grą o sumie zerowej i tą o sumie niezerowej. Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać.

Jest to drugie dość liczebne pasieczysko, bo stoją tu zarówno moje rodziny, jak i Jarka. Przez liczne łączenia rodzinek weselnych trochę mi się pozajączkowało, co gdzie siedzi, więc piszę, jak mi się wydaje:

                                                Pw  Pw
                                       PwF1
                                    PwF1

BcfF1  BcfF1  BcfF1    CarFuxF2  BcfF1|BcfF1  BcfF1|BcfF1

Macierzaki przedwojenne na Pilawie

Y04 Dobiesz

Tutaj postanowiliśmy stawiać nasze dadanowskie leżaki, aby były w jednym miejscu, dość łatwo dostępnym, gdyby trzeba było je znowu dokądś przerzucać. Jako pierwszy osadził tu Jarek odkład na mateczniku rojowym z moich buchwastów. Rodzinka bardzo ładnie się rozwinęła, a nowa matka unasienniła się jakimiś miejscowymi trutniami, bo pszczoły są bardzo ruchliwe i nawet trochę zadziorne.

BcfF1  BcfF1  BcfF1  CarFuxF1  BcfF1

Stare dadany na Dobieszy

Y05 Orzeszyn

Pasieczysko stojące w cieniu, na skraju kolejnego małego rezerwatu w naszych okolicach. Za plecami ma młodniak liściasty, w pobliżu starodrzew (ów rezerwat), a przed nosem łąki kośne. Ciężko ocenić, jak się sprawi to miejsce. Pojechały tam w sezonie głównie łokełeje z przedwojennych, przy czym nie zanotowałem sobie, czyliż były to F1 czy F2, co chyba nie ma aż takiego znaczenia, gdy wrzesień zimny i deszczowy.

PwF1|PwF1  PwF1  PwF1  PwF1  BcfF1

Pasieczysko Orzeszyn

Y06 Baza

Na tym pasieczysku stoją wyłącznie rodziny nieleczone. Stąd też mamy tu mieszankę genów nie mniejszą niż na pierwszym toczku, gdzie również znaleźć można rodziny nieleczone. Znajdziemy tu między innymi dwie matki, które dostałem do przetestowania od Jacka z Gospodarstwa Pasiecznego Polisz Miód. Zgodnie z ustaleniami otrzymały odpowiednio silne odkłady do opieki, ale nie aż tak, żeby im dać po pełnym korpusie. Zatem stoją teraz w dwupiętrowym bliźniaku, przy czym korpusy dodatkowe podstawiłem na spód. I od onej operacji nie sprawdzałem, czy poza przyjęciem tego faktu do wiadomości, podjęły tam jakieś prace.

R1|El26  BcfF1  BcfF1      PwF1|PwF1  Lr|Lr  Lr

Pszczoły na Bazie


Z wyliczenia powyższego wynikałoby, że do zimy pasieka połączonych sił odprawia łącznie 51 rodzin. Ponad połowa z tej liczby to jednak mikrusy, utworzone z jednoramkowych odkładów, które musiały sobie wychować matki, zanim zaczęły rosnąć. Z ośmiu matek przedwojennych przywiezionych ze świętokrzyskiego przetrwały zaledwie trzy i prawdopodobnie nie dożyją wiosny - ale zobaczymy. Z dziesięciu macierzaków buchwastowych przetrwało sześć. Jeden matkę stracił z mojej winy, dzięki czemu wyprodukował jakąś niewiarygodną liczbę mateczników ratunkowych, pozostałe trzy się wyroiły i stały podstawą nowych rodzin. Na sześć macierzaków dwa wykazały się wspaniałą produkcją miodu nawłociowego.

Większość uli czekających na zimę ma dennice z siatką solwentową na spodzie. Doświadczenia tego sezonu każą mi w przyszłości odstąpić od tej techniki. Dwie rodziny, w tym jeden przedwojenny macierzak, straciłem do sierpnia z powodu gryzoni, które jednak świetnie sobie radzą z polimerami. W związku z tym zimą musimy wszystkie luźne dennice (a jest ich trochę) zamknąć (siatka stalowa jest droga i pracochłonna, a nie gwarantuje ochrony). Mam pomysł, aby w pustą przestrzeń włożyć 2cm styropian. Od góry będzie ciągle siatka, a od dołu kawałek płyty OSB, solidnie przykręconej. Powinno się sprawdzić. A następne dennice będziemy robić już tylko pełne - kwestie wentylacji będziemy załatwiać dość łatwo: nasze korpusy i daszki tak się paczą w plenerze, że pszczoły same będą musiały zdecydować, która szpara to wylotek, a która jest wentylacją.

Czeka nas jeszcze jeden objazd, aby rozlać ostatnie resztki inwertu do rodzin, które pobierają. Bo z ostatniej wizyty wynika, że dzielą się na takie, które w ciągu zaledwie dwóch dni wysiorbały przydziałowe 3 litry (nukleusy dostały po 2 litry), oraz te, które przydziału nie tknęły. Te drugie mają też mniej lub więcej potopionych w miseczkach pszczół. Te pierwsze ich nie mają.

Może przy ostatnim objeździe postawię jakieś znaczki na ulach, którym rodzinom rokuję przetrwanie zimy, a którym nie i zobaczymy na wiosnę, jak to się ma do rzeczywistej przeżywalności?

Autor: @Krzysztof Smirnow kategoria:
Tagi : #zapiski, #prace, #miodobranie, #liczby,