Pszczoły Heisenberga


Wiadomo zapewne wszystkim, że Einstein był największym myślicielem wszechczasów (w końcu był najwybitniejszy we wszystkim, a niektórzy nawet wierzą, że przepowiedział koniec świata połączony z wyginięciem pszczół (sic!)) , co jest taką samą prawdą, jak fakt, że zając wywieszony za okno, po dwóch tygodniach jest smaczniejszy. Otóż być może jest - pod warunkiem, że na dworze panuje chłód, a ten zając wcześniej będzie martwy. A o tym problemie chciałem dziś krótko, króciutko. Znaczy, o śmierci. I nie tylko.

Einstein pokazuje język

Pszczelarska brać dzieli się mianowicie na takich, którzy rozumieją fizykę kwantową i tych, którzy nie rozumieją (dla dokładności: siebie stawiam gdzieś pomiędzy, bo jeszcze nie wiem, czy ją rozumiem, czyli można powiedzieć, że ją równocześnie rozumiem i nie rozumiem, bądź że ani ją rozumiem, ani nie rozumiem). A konkretnie chodzi o zastosowanie mechaniki kwantowej do określenia stanu rodziny pszczelej.

Starzy, oldskulowi pszczelarze mianowicie wyznają zasadę, że zimą do pasieki się nie chodzi. A jeżeli się chodzi, to podkrada się na paluszkach, staje się z dala i tak z zachowaniem poznawczego dystansu dokonuje kontroli stanu ogólnego: czy daszków nie zwiało, czy uli nie ukradziono itp. Do uli w żadnym wypadku się nie zagląda! Tych mianowicie pszczelarzy posądzam o podświadome rozumienie podstawowych zasad fizyki kwantowej.

Inna grupa pszczelarzy, zwolenników metod nietradycyjnych, uważa, że zaglądanie zimą do pszczelich rodzin to cud-miód! Sama radość i w ogóle. Nie ma większej frajdy niż unieść daszek i zobaczyć, jak ledwo żywe od mrozu owady poruszają się niby na zwolnionym filmie. Czasem taka kontrola może prowadzić do stwierdzenia bezmateczności, a wtedy hoho! Można, wyobraźcie sobie, rodzinę uratować. Na przykład przez połączenie z inną. Bo są i tacy, co potrafią wykonać łączenie rodzin przy trzaskającym, kilkustopniowym mrozie. I podobno im się to udaje.

Pszelarz zagląda do zamarzniętego ula

Ale zima mija sobie w najlepsze i różni pszczelarze wchodzą w wiosnę z innym zapasem informacji. Pierwsza grupa pszczelarzy posiada wszystkie swoje rodziny w stanie mieszanym, tj. są one żywe i martwe równocześnie, dopóki obecność pszczół na wylotku i pierwszy wiosenny oblot nie ustalą ich stanu dla poszczególnych uli. Druga grupa dysponuje (lub ma nadzieję, że dysponuje) wiedzą, które rodziny nadają się do posprzątania, a które w tym roku stanowić będą dumę pasieki.

Fakty z punktu widzenia fizyki teoretycznej są jednak inne. Otóż pszczoły tej drugiej grupy pszczelarzy co i raz wchodzą i wychodzą ze stanu mieszanego. A to dlatego, że w okresie zimy pozostają w ulu i nie widać ich aktywności (lub jej braku), zanim tego ula się nie otworzy. Po otwarciu ula następuje załamanie funkcji falowej poprzez akt obserwacji i stan rodziny pszczelej ulega skwantowaniu. Można ją obserwować i podejmować decyzje - o ile są jakieś do podjęcia. Jednak po ponownym nakryciu pudła daszkiem, wkrótce rodzina pszczela znowu wchodzi w stan mieszany. Zgodnie z zasadą nieoznaczoności Heisenberga nie jesteśmy w stanie ocenić, jak szybko to się dzieje.

Otóż polscy pszczelnicy (czyli badacze pszczół) postanowili ten stan zmienić. Zainstalowali w ulu elektroniczne termometry, podpięli do tego komputer i uznali problem za rozwiązany: pszczoły zostały na stałe skwantowane. Ale czy skwantyfikowane? Otóż tylko życzeniowo. W rzeczywistości przecież elektroniczny termometr również dokonuje chwilowych pomiarów co jakiś czas. A zatem pozwala nam umieścić punkty pomiaru na osi czasu (która też jest formą kwantowania - właśnie czasu) i wysnuć hipotezę, że skoro o 15:30:20 temperatura w centrum kłębu wynosiła 21,01C, a o 15:30:25 21,02C, to pomiędzy tymi momentami również bardzo się nie zmieniała.

Pomiar temperatury w ulu Pszczela Wola

Pomiar temperatury w ulu Pszczela Wola

Cóż, to tylko taka robocza hipoteza, która w wielu dziedzinach życia jest użyteczna. W pszczelarstwie, jak zapewniają mnie doświadczeńsi, nie służy natomiast niczemu. Niektórzy nawet uważają, że nic tak pszczołom nie szkodzi, jak zbyt częsta obserwacja, inni uważają, że to wręcz pomaga, co częściowo pokrywałoby się z obserwacjami fizyków kwantowych, mianowicie z kwantowym efektem Zenona, który mówi o obserwowalnym spowolnieniu ewolucji układu z powodu częstej jego obserwacji. Skłonny jestem wysnuć hipotezę, że po prostu niektórzy pszczelarze próbują "przeciągnąć" swoje pszczoły przez zimę stosując częste obserwacje począwszy od jesieni, kiedy wciąż jeszcze nie jest im trudno utrzymać właściwą (zdaniem uczonych - konkretną) temperaturę kłębu. Zaglądają oczywiście tym częściej, im dłużej trwa i im chłodniejsza jest zima. No, zważywszy, że ostatnio fizyka kwantowa zaskakuje nas coraz częściej trafnymi odkryciami, może ma to jakiś sens?

Obserwowalnym jednakowoż, całkowicie poza ustaleniami fizyków kwantowych, zjawiskiem pozostaje fakt, że wszelkie obserwacje w trakcie zimowli nie mają wielkiego przełożenia na ostateczny jej efekt. To znaczy - z punktu widzenia szeroko pojętej, teoretycznej fizyki kwantowej zachodzi jedność, czy też współzależność, obserwatora, obiektu obserwacji i samego aktu/procesu obserwacji. A zatem, jeżeli obserwatorowi zależy na dobrostanie obiektu obserwacji, musi pamiętać o dobrostanie całego układu obserwator⟶obserwacja⟶obserwowany. Czyli nie musi koniecznie i bez przerwy troszczyć się o ten obiekt.

Może zatroszczyć się o akt/proces. Tu pokazali klasę pszczelnicy z elektronicznym termometrem. Podobno pszczoły ten eksperyment przetrwały, co pośrednio dowodzić może (choć nie musi), że dokonano poprawnego wyboru.

Ale kto nie ma takiego termometru, albo smykałki do elektroniki, też może się postarać, wcale nie przeszkadzając pszczołom spokojnie zimować. Otóż może się zatroszczyć o obserwatora.

Znakomicie tutaj sprawdza się pigwówka na miodzie, stosowana wewnętrznie. Najlepiej regularnie i w średnio odległych kwantach czasu. Czyli nie za często. Ale i nie za rzadko. Do dna.

Pigwówka, pewnie na miodzie

PS. We wpisie tym wykorzystałem bezczelnie zdjęcia pozostające własnością innych internautów i instytucji. Na rozkaz skasuję, a na razie niech sobie wiszą.

Autor: @Krzysztof Smirnow kategoria:
Tagi : #krotochwile,